Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Masz wątpliwości dotyczace objawów? Omawiamy je, opisujemy
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 39
- Rejestracja: 6 lutego 2019, o 18:01
Czy u kogoś z Was mrowienie, jakieś wibracje podskórne, kłucia, bole skory, pieczenie występują non stop albo większość czasu? Reszta objawów mi z grubsza minęła, w tym pieczenie, które miałam non stop 2 tygodnie przeszło, chociaż do dziś popołudniami rozjeżdża mi sie ostrość widzenia, mam czasem ból głowy, ból brzucha, bole miesni. Ale prawie ciągle mam tak, że jak robię coś, to mi raczej nie dokuczają te przeczulice i mrowienie, szczególnie jak mam skarpety i spodnie i długo rękaw, a jak przestaje coś robić to co jakiś czas meczy mnie mrowienie i kłucie jednej ręki, zaraz to kłucie rozsiewa się na inne części ciała (Uczucie jakby mnie ktoś dźgał igła albo jakby iskra przeskakiwała, nie wszędzie naraz jak przy drętwienie, a tak co jakiś czas inne miejsce), wchodzi to też w mniejszym stopniu na drugą rękę, jak założę piżamę to łydki i stopy mi trochę mrowią i nie mogę wytrzymać. Czucie i ruchu mam normalne poza jedna ręka, która z wierzchu jest cholernie przeczulona, lekki wiatr mnie wkurza. Ogólnie jak to się nasila, to mega ciężko mi się opanować i się zaczynam bać i zdarza mi się dostać małego ataku paniki, ale tak to lęk wolnoplynacy mi towarzyszy.
Oczywiście byłam u dwóch neurologów, wszystko okej, jeden dla spokoju zalecił ENG, które zrobiłam, wyszło książkowe. Lekarz prowadzący badanie zasugerował, żeby sprawdzić tężyczkę, wiec czekam na badanie. Możliwe takie ciagle objawy od nerwicy?
Oczywiście byłam u dwóch neurologów, wszystko okej, jeden dla spokoju zalecił ENG, które zrobiłam, wyszło książkowe. Lekarz prowadzący badanie zasugerował, żeby sprawdzić tężyczkę, wiec czekam na badanie. Możliwe takie ciagle objawy od nerwicy?
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 38
- Rejestracja: 15 kwietnia 2020, o 21:39
Ja mam/miałem różne pieczenia, kłucia, drgania, bóle mięśniowe, i inne atrakcje. Przez parę ładnych miesięcy skutecznie ignorowałem, ale jak widać muszę dalej nad sobą pracować... Też miał TK głowy, EMG, próbę tężyczkową, inne badania które już opisałem. I nic z tego nipokojacego nie wyszło.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 39
- Rejestracja: 6 lutego 2019, o 18:01
Mnie to do szału doprowadza, jak coś robię to jest znośnie, ale jak jestem w bezruchu to się zaczyna, ręka czasami jak węgorz elektryczny, czuje ciągłą wibrację, do tego to samo w stopach, dziwne wrażenie jakbym co jakiś czas miała gęsia skórkę na łydkach, no nic mnie nie przeraża tak, jak te objawy neuro i nie mogę się uspokoić, że to tylko nerwa. Inne objawy przełknęłam i minęły, jak się pojawia, to olewam.Stef pisze: ↑3 czerwca 2020, o 12:57Ja mam/miałem różne pieczenia, kłucia, drgania, bóle mięśniowe, i inne atrakcje. Przez parę ładnych miesięcy skutecznie ignorowałem, ale jak widać muszę dalej nad sobą pracować... Też miał TK głowy, EMG, próbę tężyczkową, inne badania które już opisałem. I nic z tego nipokojacego nie wyszło.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 38
- Rejestracja: 15 kwietnia 2020, o 21:39
Potwierdzam że bezruch jest najgorszy... Wczoraj wychodziłem na górę ostrym podejściem, i wszystko było ok. Zmęczyłem się, oczywiście gdzieś w tyle głowy sprawdzałem czy nie idzie mi gorzej niż dwa lata temu... Szło mi nawet lepiej, głowę miałem zaprzątniętą czym innym i było po prostu normalnie. A najgorzej jest gdy siedzę, leżę, i czuje podskakujące mięśnie. Dzisiaj też coś robię fizycznie, i też zapomniałem o tym wszystkim... To chyba jest też jeden ze sposobów by się "uwolnić"...Fzgh pisze: ↑3 czerwca 2020, o 15:34Mnie to do szału doprowadza, jak coś robię to jest znośnie, ale jak jestem w bezruchu to się zaczyna, ręka czasami jak węgorz elektryczny, czuje ciągłą wibrację, do tego to samo w stopach, dziwne wrażenie jakbym co jakiś czas miała gęsia skórkę na łydkach, no nic mnie nie przeraża tak, jak te objawy neuro i nie mogę się uspokoić, że to tylko nerwa. Inne objawy przełknęłam i minęły, jak się pojawia, to olewam.Stef pisze: ↑3 czerwca 2020, o 12:57Ja mam/miałem różne pieczenia, kłucia, drgania, bóle mięśniowe, i inne atrakcje. Przez parę ładnych miesięcy skutecznie ignorowałem, ale jak widać muszę dalej nad sobą pracować... Też miał TK głowy, EMG, próbę tężyczkową, inne badania które już opisałem. I nic z tego nipokojacego nie wyszło.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 905
- Rejestracja: 1 listopada 2017, o 15:05
Ja niedawno miałam taką akcję z ziarenkiem ryżu, mocno się zakrzusilam, obecnie od jakiegoś czasu mam duszności ciężko mi złapać oddech taki pełny trochę kaszel i też się martwię czy to nie to o czym mówisz.nimbus pisze: ↑2 czerwca 2020, o 16:05Zakrztusiłem się oranżadą chyba. Od dawna tak mam że gazowane napoje nie chcą mi przejść przez gardło jakoś... Kaszlałem i kaszlałem, jakoś dziwnie od płuc. Mam od dawna flegmę w gardle więc teraz wydaje mi sie jeszcze bardziej jakby mi coś tam zalegało. Boje sie że nabawie sie jakiegoś zachłystowego zapalenia płuc, bo chwilowo mnie bolały płuca. Nie mam siły już.
"Kiedy inni oczekują od nas, że staniemy się takimi, jakimi oni chcą żebyśmy byli, zmuszają nas do zniszczenia tego, kim naprawdę jesteśmy. To dosyć subtelny rodzaj morderstwa. Większość kochających rodziców i krewnych popełnia je z uśmiechem na twarzy".
Jim Morrison
Jim Morrison
-
- Gość
U mnie to jakoś się uspokoiło, somatyzacje zeszły na dalszy plan, a na pierwszy plan wysunęło się psychiczne uczucie beznadziejności i lęku nie do zniesienia. Ja dusznosci mam troche od tego ze jestem caly napiety i serce mi bije inaczej, bo nie wytrzymuje tej presji.znerwicowana_ja pisze: ↑4 czerwca 2020, o 18:03Ja niedawno miałam taką akcję z ziarenkiem ryżu, mocno się zakrzusilam, obecnie od jakiegoś czasu mam duszności ciężko mi złapać oddech taki pełny trochę kaszel i też się martwię czy to nie to o czym mówisz.nimbus pisze: ↑2 czerwca 2020, o 16:05Zakrztusiłem się oranżadą chyba. Od dawna tak mam że gazowane napoje nie chcą mi przejść przez gardło jakoś... Kaszlałem i kaszlałem, jakoś dziwnie od płuc. Mam od dawna flegmę w gardle więc teraz wydaje mi sie jeszcze bardziej jakby mi coś tam zalegało. Boje sie że nabawie sie jakiegoś zachłystowego zapalenia płuc, bo chwilowo mnie bolały płuca. Nie mam siły już.
Co do tego ryżu to jeśli miałby utknąć to sądzę że bliżej niż dalej, nie sądzę żeby to miało się źle zaaspirować do płuc. Kiedyś czytałem to na rtg płuc trudno wykazać nawet małą ość, a co dopiero ziarenko. Jeśli wyplułaś albo nie stanęło gdzieś w gardle to nie sądzę żeby to jakoś źle utknęło, zwłaszcza że był odruch kaszlu. Może samo osłuchanie płuc by coś dało. Ogólnie to słyszałem od lekarza że jak choruje narząd to nie objawy często są stałe, w tym samym miejscu, a w nerwicy często to się zmienia.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 20
- Rejestracja: 28 maja 2020, o 08:36
Przeczytałam kilka Waszych ostatnich postów odnośnie mówienia/drętwienia i już się trochę uspokoiłam. U mnie to nowy objaw. Nerwica towarzyszy mi od niecałych 2 lat, zaczęłam się w tym roku odkurzać, wcześniej wszystko robiłam nie tak
Szło dobrze, zaczęłam zapominać o nerwicy i cieszyć się życiem, 3 tygodnie temu byłam u rodziców i w nocy zaczęła mi podskakiwać łydka, widziałam to i przestraszyłam się bardzo, od tego czasu mam pulsowania skroni, brzucha- czasem i chwilowe, natomiast jak siedzę albo leżę to łydki i stopy mi mrowieją, drętwieją. Wpadam przez to w szał! Znów zaczynam się bać, że jestem chora
Wcześniej nigdy nie miałam takich atrakcji z mięśniami, miałam bóle głowy, zawroty, robiło mi się słabo, teraz wszystko przeszło w te uczucia mięśniowe. Dziś nie spałam przez to całą noc bo odczuwałam to drętwienie i mrowienie. Teraz się rozpłakałam bo czuje się bezsilna. Miałam pełen zestaw badań rok temu, miałam rezonans głowy, badał mnie neurolog. Teraz nie ma za bardzo jak iść się zbadać przez tego koronawirusa, mama i chłopak mi mówią że to lękowe, a mi chodzą po głowie czarne scenariusze :'( Ostatnio nie mogę się skupić na niczym innym, a w dodatku zaraz pierwszy egzamin w sesji. Staram się bardzo, ale dziś czuję się jakbym leżała wykończona na ringu, przytłacza mnie już to wszystko :/


- Maciej Bizoń
- Hardcorowy "Ryzykant" Forum
- Posty: 545
- Rejestracja: 7 sierpnia 2019, o 14:04
Gdyby nie było Czarnych myśli to nie byłabyś na tym forum . Drgania mięśni mogą się pojawić tak poprostu i nie jest to od razu oznaką ciężkiej choroby - jeśli robiłaś badania Rok temu to tak jak Wiktor mówił w którymś nagraniu trzeba wszystkie objawy które się pojawiają pakować do wora i uciąć analizę na ich temat a tym samym uciąć powstawanie czarnych myśli .Triss pisze: ↑5 czerwca 2020, o 08:59Przeczytałam kilka Waszych ostatnich postów odnośnie mówienia/drętwienia i już się trochę uspokoiłam. U mnie to nowy objaw. Nerwica towarzyszy mi od niecałych 2 lat, zaczęłam się w tym roku odkurzać, wcześniej wszystko robiłam nie takSzło dobrze, zaczęłam zapominać o nerwicy i cieszyć się życiem, 3 tygodnie temu byłam u rodziców i w nocy zaczęła mi podskakiwać łydka, widziałam to i przestraszyłam się bardzo, od tego czasu mam pulsowania skroni, brzucha- czasem i chwilowe, natomiast jak siedzę albo leżę to łydki i stopy mi mrowieją, drętwieją. Wpadam przez to w szał! Znów zaczynam się bać, że jestem chora
Wcześniej nigdy nie miałam takich atrakcji z mięśniami, miałam bóle głowy, zawroty, robiło mi się słabo, teraz wszystko przeszło w te uczucia mięśniowe. Dziś nie spałam przez to całą noc bo odczuwałam to drętwienie i mrowienie. Teraz się rozpłakałam bo czuje się bezsilna. Miałam pełen zestaw badań rok temu, miałam rezonans głowy, badał mnie neurolog. Teraz nie ma za bardzo jak iść się zbadać przez tego koronawirusa, mama i chłopak mi mówią że to lękowe, a mi chodzą po głowie czarne scenariusze :'( Ostatnio nie mogę się skupić na niczym innym, a w dodatku zaraz pierwszy egzamin w sesji. Staram się bardzo, ale dziś czuję się jakbym leżała wykończona na ringu, przytłacza mnie już to wszystko :/
"Gotowy byłem iść do ubikacji, nasikać sobie na ręce, poczekac az wyschnie i chodzić z tym dwa dni.
I nie, nie żartuję." -
- ten cytat ma tylko Pokazać jaka determinacja powinna występować przy wyjściu z Zaburzenia . ( a przy okazji mnie rozbawiło ) https://www.youtube.com/watch?v=_f5hkHv ... e=youtu.be
https://youtu.be/M6wRnouGZFQ
I nie, nie żartuję." -

https://youtu.be/M6wRnouGZFQ
-
- Odburzony i pomocny użytkownik
- Posty: 234
- Rejestracja: 17 listopada 2014, o 15:05
Tak jak napisał Maciej Bizoń wyżej lękowe rozkminy to lękowe rozkminy i najlepiej akceptować je pod kątem tego dlaczego przychodzą. A wiesz dlaczego? Z powodu mechanizmu lękowego. Więc akceptujemy, analizy niech sobie są ale jak nas wciągają mówimy im spadaj. Na badanie pójdziesz sobie najwyżej jak będzie możliwość, te objawy nie wymagają natychmiastowych badań.Triss pisze: ↑5 czerwca 2020, o 08:59Przeczytałam kilka Waszych ostatnich postów odnośnie mówienia/drętwienia i już się trochę uspokoiłam. U mnie to nowy objaw. Nerwica towarzyszy mi od niecałych 2 lat, zaczęłam się w tym roku odkurzać, wcześniej wszystko robiłam nie takSzło dobrze, zaczęłam zapominać o nerwicy i cieszyć się życiem, 3 tygodnie temu byłam u rodziców i w nocy zaczęła mi podskakiwać łydka, widziałam to i przestraszyłam się bardzo, od tego czasu mam pulsowania skroni, brzucha- czasem i chwilowe, natomiast jak siedzę albo leżę to łydki i stopy mi mrowieją, drętwieją. Wpadam przez to w szał! Znów zaczynam się bać, że jestem chora
Wcześniej nigdy nie miałam takich atrakcji z mięśniami, miałam bóle głowy, zawroty, robiło mi się słabo, teraz wszystko przeszło w te uczucia mięśniowe. Dziś nie spałam przez to całą noc bo odczuwałam to drętwienie i mrowienie. Teraz się rozpłakałam bo czuje się bezsilna. Miałam pełen zestaw badań rok temu, miałam rezonans głowy, badał mnie neurolog. Teraz nie ma za bardzo jak iść się zbadać przez tego koronawirusa, mama i chłopak mi mówią że to lękowe, a mi chodzą po głowie czarne scenariusze :'( Ostatnio nie mogę się skupić na niczym innym, a w dodatku zaraz pierwszy egzamin w sesji. Staram się bardzo, ale dziś czuję się jakbym leżała wykończona na ringu, przytłacza mnie już to wszystko :/

-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 20
- Rejestracja: 28 maja 2020, o 08:36
Darekp i Maciej Bizoń- dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. Pamiętam nawet to nagranie Wiktora, jak mówił, że w przeciągu roku nie ma prawa się nic w Twoim organizmie popsuć, bo choroby- a już zwłaszcza takie o jakie się boimy (ja od kiedy mam te drgania mięśni boję się o stwardnienie zanikowe boczne
♀️) powstają dłużej no i jakbym to miała to neurolog rok temu by to wykrył w badaniu. Też wiem, że teraz z powodu sesji i zblizajacych się praktyk mam dość stresujący okres i objawy mogą się nasilać. Cały czas sobie to tłumaczę/racjonalizuję, ale w momencie gdy mnie dopadną objawy to nie wiem co się ze mną dzieje, moja logika przestaje działać. I pojawiają się łzy w oczach i myśl "to nie działa", muszę pracować nad akceptowaniem objawów.. Też moim sporym problemem jest to, że czuję się przez to zaburzenie mniej wartościowym człowiekiem
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 66
- Rejestracja: 5 maja 2020, o 00:12
No i właśnie wkrecasz sobie
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 39
- Rejestracja: 6 lutego 2019, o 18:01
Byłam u 3 neurologów, u 2 badanie okej, u 3 mówiła, ze mam układ nerwowy bardzo pobudzony i może mam niedobory witamin, ale zalecila próbę tezyczkowa i MRI, chociaż mówiła, ze wątpi, ze coś tam wyjdzie. Badanie niedawno robiłam, ale teraz chyba faktycznie skończę na rezonansie, bo chyba oszaleję. Morfologię robiłam niedawno, wszystko ok. Jeszcze mam niedługo tę próbę tężyczkową. Właśnie mam ciagle jakieś parestezje, bole miesni, a to plecy, a to rece, a to łydki, dretwienia, kłucia, mrowienia. Cholera mnie już bierze i niestety ma ten moment ciagle się daje wkręcić w chorobę.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 66
- Rejestracja: 5 maja 2020, o 00:12
Też latalam po neurologach dwie tomografie. Dwa razy szpital. Najlepsze było to że po tomografi potrafiłam iść rozmawiać z lekarzem czy aby napewno się nie pomylili że nic nie mam w głowie. Bo ja jestem pewna że coś tam jest. Za drugim razem Pani Neurolog powiedziała że zawola mi psychiatre bo szukam w tej głowie a tam nic nie ma. Mówiłam też o rezonasie powiedziała że zamiast 500 zł wydać na rezonans żebym wydała 100 zł na psychologa. Też miałam wszystkie badania byłam nawet u kardiologa, przeswietlenie klatki piersiowej i wszystko dobrze. Myślisz że jest sens zapętlać się w te badania? Ja dałam sobie spokój z lekarzami i badaniami. Skoro mówią że jest dobrze to jest dobrze nie ma czego szukać na siłęFzgh pisze: ↑7 czerwca 2020, o 22:45Byłam u 3 neurologów, badania robiłam, ale teraz chyba skończę na rezonansie, bo chyba oszaleję. Morfologię niedawno, wszystko ok. Jeszcze mam niedługo próbę tężyczkową. Właśnie mam ciagle jakieś parestezje, bole miesni, a to plecy, a to rece, a to łydki, dretwienia, kłucia, mrowienia. Cholera mnie bierze.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 66
- Rejestracja: 5 maja 2020, o 00:12
Najlepsze jest u mnie to że przychodzi wszystko na nocFzgh pisze: ↑7 czerwca 2020, o 22:45Byłam u 3 neurologów, u 2 badanie okej, u 3 mówiła, ze mam układ nerwowy bardzo pobudzony i może mam niedobory witamin, ale zalecila próbę tezyczkowa i MRI, chociaż mówiła, ze wątpi, ze coś tam wyjdzie. Badanie niedawno robiłam, ale teraz chyba faktycznie skończę na rezonansie, bo chyba oszaleję. Morfologię robiłam niedawno, wszystko ok. Jeszcze mam niedługo tę próbę tężyczkową. Właśnie mam ciagle jakieś parestezje, bole miesni, a to plecy, a to rece, a to łydki, dretwienia, kłucia, mrowienia. Cholera mnie już bierze i niestety ma ten moment ciagle się daje wkręcić w chorobę.