Od pewnego czasu zastanawiam się czy przedstawić tutaj moją sprawę, chociaż do końca nie wiem czy to odpowiednie miejsce.
Mój problem to pęcherz. Trudność sprawy polega na tym, że nie wiem czy to problem urologiczny czy nerwicowy. Po kolei:
Z 3 lata temu coś tam mnie kuło w brzuchu i lekarz skierował mnie profilaktycznie na usg jamy brzusznej żeby wykluczyć wyrostek. Na badaniu, które miałem wykonane pierwszy raz w życiu, okazało się że mam uchyłek pęcherza moczowego, czyli od pęcherza odchodzi taki jakby mały balonik w którym gromadzi się mocz. Zdziwiło mnie to ponieważ nigdy nie miałem żadnych problemów z pęcherzem. Wyniki zawsze ok, żadnych stanów zapalnych. Jedynie co pamiętam to miewałem problemy z oddawaniem moczu w miejscach publicznych itp, ale traktowałem to raczej humorystycznie.
Od momentu jak dowiedziałem się o tym uchyłku, w dłuższej perspektywie czasu zaczęły u mnie pojawiać się pewne dolegliwości związane z oddawaniem moczu. Ich charakter był nieregularny. Raz mimo parcia nie mogłem oddać moczu, raz oddawałem go w zmożonej ilości. Często mocz musiałem oddawać używając mięśni brzucha, na raty. Znowu następnym razem mocz oddawałem normalnie całkiem dobrym strumieniem.
W tej sprawie udałem się do urologa, który skierował mnie na badanie urodynamiczne, ale ono nie wyszło. Cewnik założono bez problemu, ale jak zaczęto wlewać mi do pęcherza roztwór soli fizjologicznej to tak jakby mi zupełnie pęcherz odjęło. Nie wiedziałem czy już jest pełen czy nie, moczu nie oddałem w ogóle. Muszę przyznać że na badaniu byłem bardzo zestresowany. Po badaniu mocz w miarę normalnie oddałem chyba dopiero dnia następnego. Ciężkie przeżycie.
Zastanawiam się czy cała moja sprawa może być związana z nerwicą bo widzę tutaj małą analogię, Jakoś z 10 lat temu nabawiłem się nerwicy serca. Na skutek złej diagnozy lekarza, że niby coś się z moim sercem dzieje pojawiła się nerwica. Zacząłem zwracać uwagę na serce. Jakieś kołatania, lęki, nie mogłem wysiedzieć w kinie itp. Psychiatra przepisał mi zoloft, który mi w gruncie rzeczy pomógł.
W pęcherzowej sprawie w końcu udałem się też do psychiatry. Również przepisano mi zolof. Jednak mimo pewnego uspokojenia, mimo że przez jakieś dwa tygodnie widziałem pewną poprawę u siebie z tym oddawaniem moczu, to jednak teraz wróciło wszystko do stanu początkowego. Nawet teraz jest gorzej, bo aktualnie mam ogromne problemy z oddaniem moczu. Teraz miewam często tak, że pęcherz czuje że już jest pełny ale nie mogę oddać moczu, no nie mam jakiejś takiej relaksacji. Od pewnego czasu bardzo muszę się wysilać żeby oddać chociaż trochę moczu. Nie ma dnia żebym nie zwracał uwagi na pęcherz.
Czy ktoś może mi coś podpowiedzieć co robić z tym, może dodać otuchy
